• Wpisów:3
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 13:10
  • Licznik odwiedzin:2 822 / 2530 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
W sumie to nie wiem czy moje przywitania na pingerze, jest jeszcze aktualne...
To cóż, minęły przeszło trzy tygodnie, dość ciężkie tygodnie. Kilka razy zabierałam się by coś napisać, ale... humor psuł wszystko.

Nie zaczęło się najlepiej... ale wciąż wierzę, że można to nadrobić!

Nie przeciągając, nie analizując - chciałabym zacząć od kultowego dla mnie kosmetyku.

Jest uniwersalny, działa cuda, niezbędny w okresie noszenia czapek, zbawienny przy okazji nieplanowanych wyjść i spotkań, a także w podróży.

*Suchy szampon!*

A teraz kilka krótkich recenzji suchych szamponów,
które sama wypróbowałam.

Gdyby ktoś jeszcze nie wiedział o czym mowa,
zachęcam do przeczytania choćby tutaj:
http://wizaz.pl/Fryzury/Stylizacja-i-pielegnacja/Suchy-szampon

*A teraz do rzeczy!*


*Nr. 5*
Najsłabszy z wypróbowanych przeze mnie.
Skusiłam się na niego, gdy był w promocji w Super-Pharm i żałuję tych 9 zł,
oj żałuję... Zapach chemiczny,
utrzymuje się na włosach...fuj.

Miałam wrażenie że konsystencją bardziej przypomina lakier do włosów niż suchy szampon -> odrobina na rękę i powinien pozostać biały ślad - czyli ten proszek, który ma wchłonąć sebum, w tym wypadku pozostawała świecąca powłoka.
Nie wiem jak miało to zadziałać?!

Nie odświeżał moich włosów absolutnie, wręcz "uklepywał" je. Kompletnie nie wydajny.
Raz w awaryjnej sytuacji naniosłam na włosy z 1/3 opakowania i efekt był mierny, minimalny.

Absolutnie odradzam to coś!


*Nr. 4*
To miejsce zajmuje FROTTEE, zakupiony przeze mnie na Allegro, jakieś dwa tygodnie temu.
Cena 20 zł z przesyłką.
Suchy szampon niemieckiej firmy.

Po kilku zastosowaniach nie przypadł mi do gustu. Coś tam działa, ale przy dużej ilości włosów jaką posiadam, nie wystarczy spryskać z trzech stron, ale trzeba po kolei popsikać każdą cienką warstwę włosów.

Po tym krótkim czasie wcięło mi już połowę opakowania...co czyni ten produkt,
bardzo mało wydajnym.
Zapach ma trochę jak Domestos, więc też nic miłego.
Niestety nawet po dokładnym wyszczotkowaniu, pozostawiał na moich ciemnych włosach efekt - lekkiej siwizny (o zgrozo!).

Mankamentów wiele, ale jest jeden plus, bądź co bądź trochę odświeżał te włosy.

Także przedostatnie miejsce dla Frottee.


*Nr. 3*
Trzecie miejsce dla szamponu BATISTE, ja wypróbowałam wersję ORIGINAL.
Słyszałam, że jest najlepsza z tej firmy, ale na pewno spróbuję w przyszłości wersji zapachowej czy specjalnie przeznaczonej dla brunetek.


No i tak, jest to pierwszy, z trzech na razie wymienionych - akceptowalny przeze mnie szampon.

Co to znaczy? Zapach nie jest wyszukany, ale nie śmierdzi... Działa naprawdę dość dobrze, muszę aplikować go również warstwami - ale 5-6 psików
wystarczy w zupełności,
nawet gdy włosy są już w dość kiepskiej kondycji (jesienny chłód i wilgoć temu sprzyjają).

Po wyczesaniu, nie pozostawiał mi "siwawych" śladów. Efekt odświeżenia i uniesienia włosów nie był natomiast długotrwały.

Gdy wychodziłam z domu po zaaplikowaniu, włosy były super. Po czterech godzinach, wyglądały już prawie tak samo jak przed zastosowaniem.
Cena jaką zapłaciłam za niego to ok 23 zł.


*Nr. 2*
Teraz jak dla mnie elita wśród suchych,
które wypróbowałam.
KLORANE na bazie mleczka z owsa.
Ja miałam w użyciu wersję mniejszą tj. 50 ml -
z zestawu podróżnego.

Zapach delikatny, niedrażniący.
Dość wydajny, jak na tego typu kosmetyk, używałam go mniej więcej tak samo długo jak wersje 150ml
przedstawionych powyżej szamponów.

Dostępny w Polsce, bez problemu -
apteki, sklepy internetowe itp.

No i najważniejsze - działanie!
Efekt był tak dobry, że czasami z lenistwa odkładałam mycie głowy o jeszcze jeden dzień. (tym samym włosy miałam świeże przez 3 dni, a nie przez 1 czy 2).

Bardzo bielił włosy podczas aplikacji - a to dobrze, bo było widać że naprawdę aplikuje się produkt który ma wchłonąć sebum z włosów.
Po wyczesaniu, ani śladu produktu i co mnie zaskoczyło - włosy były widocznie uniesione do góry!

Produkt naprawdę godny przetestowania i polecenia!


*Nr. 1*
No i miejsce 1. - absolutnie najlepszy z tych, które dotychczas wypróbowałam.

KLORANE na bazie wyciągu z pokrzywy, czyli brat szamponu z miejsca nr. 2.
Jest przeznaczony stricte do włosów przetłuszczających się - może dlatego tak dobrze się u mnie sprawdził.

Heh...jestem posiadaczką włosów przetłuszczających się.
Nie jest to takie przetłuszczanie, jak za czasów bycia nastolatką, ale nadal należę do tej 'szczęśliwej' grupy.

Cena to ok 33 zł. Najdroższy z wypróbowanych,
ale zarazem okazał się najlepszy.

Przyjemny zapach lekko ziołowy, który utrzymuje się na włosach przez jakiś czas.
Działanie jak u poprzedniego KLORANE, ale dłuższe i jeszcze bardziej efektywne.
Włosy wyglądały niemal jak po wypraniu i wystylizowaniu

Wydajność była ok i po wyczesaniu również znikał.
Dla mnie idealny.

Jedyny minus to jego cena, jest to wydatek na ok 1,5 miesiąca co przy dodaniu całej reszty niezbędnych kosmetyków , które trzeba uzupełniać - wychodzi trochę za drogo.
Oczywiście można po oszczędzać go na większe wyjścia, ale tak bardzo podoba mi się efekt,
że nawet gdy mam świeżo umyte włosy, a chcę je rozpuścić - daję trochę z przodu i na środek głowy, a włosy po wyczesaniu mają naprawdę większą objętość i lepsze uniesienie od nasady.


Ufff... to na tyle o wypróbowanych suchych szamponach.

Mam nadzieję, że wyszła z tego jako taka recenzja, bo to zdaje się...
moja pierwsza kosmetyczna recenzja w życiu.

Jeśli ktoś nie dowierza pochwałom na temat takiego
specyfiku - mogę spróbować stworzyć zdjęcia porównawcze przed i po zastosowaniu.
Tylko niech skończę ten FROTTEE...wtedy powrócę do najlepsiejszego i niezastąpionego KLORANE.

na razie
  • awatar Gość: ciekawy wpis :) zapraszam do mnie i pozdrawiam ;)
  • awatar emmeline: na pewno spróbuję szampon z klorane do włosów przetłuszczających się. czaję się na niego już jakiś czas. (:
  • awatar BabskieMazidła!: Dziekuje ci za recenzje-jest dla mnie przydatna :-) Pozdrawiam :-)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
No tak. Jestem tutaj całkowicie nowa.
Moje konto ma dopiero parę godzin, a pierwszym krokiem który zrobiłam tuż po "najpierwszym" zalogowaniu się, było naskrobanie czegoś u Elizki (http://www.najlepszekosmetyki.pinger.pl/).
No musiałam... ona jeszcze nie wie, że dzień bez zaglądnięcia na jej bloga, jest jakiś niepełny ;P
W każdym razie, wszystko sprowadza się do tego, że lubię pingera Elizki!
Druga sprawa, że moje przybycie tutaj, było tak samo spontanicznie, jak to co zaraz uczynię -
zamierzam tutaj recenzować - bardziej marudzić albo po prostu chwalić, spontanicznie opowiadać o tym i o owym, a konkretniej? Konkretniej to w końcu gdzieś wygadać się kosmetycznie/modowo
i jakkolwiek inaczej, ale zdecydowanie na babskie tematy.
Jedna moja wada na początek - za dużo piszę i pewnie bez logicznego ciągu, będzie tutaj.
No nic, będę tu wpadać. Mam nadzieję, że znajdą się jakieś chętne na odwiedziny?

U mnie zawsze herbat/czekolad do picia/kaw pod dostatkiem, a jak zrobi się już naprawdę bardzo zimno, to i coś mocniejszego się znajdzie.

pozdrawiam!

ania
  • awatar Lilitha: Heh ,ja też zaczęłam swoją przygodę od bloga Elizy :P Powodzenia i wytrwałości w pisaniu życzę! :)
  • awatar Araniella: Miłego blogowania :)
  • awatar Dżoana.: powodzenia. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›